Strona głównaPytania → O istnieniu źródła sygnału i...

O istnieniu źródła sygnału i obserwatora

Pytanie

Pyta Franciszek

Moje pytanie dotyczy kwestii czasu. Czy w skali makro i mikroświata nie jest tak, że jeśli do obserwatora dotarła informacja związana z oddziaływaniem jakiegokolwiek oddalonego od niego ciała fizycznego z jego otoczeniem, to po przebyciu drogi między tym ciałem i obserwatorem, czyli po upływie odcinka czasu z tym związanym, może się zdarzyć, że to ciało już nie istnieje? Przyjmując i zarazem maksymalizując taki punkt widzenia można by zauważyć, że obserwator może w ogóle nie istnieć.

Czy z matematyką zwaną chyba populistycznie królową nauk, to nie jest tak, że skoro z wykorzystaniem jej narzędzi nie można rozwiązać zagadnienia kilku ciał (>3), to cały obraz świata przez nią opisywany i tworzony jest niezwykle ograniczony do układów umożliwiających przede wszystkim zasilanie niektórych kont bankowych? Z informacji ogólnodostępnych wynika, że nie było Euklidesa i Einsteina a cywilizacje i banki istniały. Myślę, że jest to stan świadomej lub nieświadomej niewiedzy.

Proszę o potraktowanie drugiego zagadnienia jako tematu o charakterze poglądowym, niemniej będę wdzięczny za jakiekolwiek uwagi w poruszonej kwestii.

Odpowiedź

Odpowiada dr hab. Piotr Sułkowski

Rzeczywiście może się tak zdarzyć, że zanim do obserwatora dotrze sygnał, to obiekt który go wyemitował przestanie istnieć. Np. dociera do nas światło z gwiazd odległych o miliony lat świetlnych, tzn. musiało ono te miliony lat temu być wysłane. Jest bardzo możliwe, że w międzyczasie (podczas tych milionów lat) niektóre z tych gwiazd się wypaliły i przestały istnieć, czy też stały się czarnymi dziurami.

Z kolei obserwator musi istnieć w momencie obserwacji – ale nie oznacza to, że istnieje w chwili emisji sygnału. Np. miliony lat temu my (ani żadni inni ludzie) nie istnieli, ale światło ze wspomnianych wyżej gwiazd było właśnie emitowane. Choć my sami żyjemy tylko kilkadziesiąt lat, to akurat w tym momencie światło pochodzące z tych gwiazd rejestrujemy. Zatem w momencie emisji tego światła nas (obserwatorów) jeszcze nie było, ale gwiazdy istniały; w momencie detekcji my istniejemy, ale możliwe, że gwiazdy które to promieniowanie wyemitowały już nie istniają.

 

Jeśli chodzi o drugie pytanie i kwestię zasilania kont bankowych, to w obecnych czasach można je zasilać np. poprzez bezprzewodowy internet. Bez matematyki nie byłoby możliwe opisanie i skonstruowanie procesorów, komputerów, całego okablowania, światłowodów, sygnału wifi (i w ogóle zrozumienie wszelkiego promieniowania elektromagnetycznego: światła, fal radiowych, promieni X, etc.), monitorów zwykłych ani typu retina, telefonów komórkowych i tabletów, a także całego oprogramowania, szyfrowanej transmisji danych, etc. Bez wątpienia bez rozwoju matematyki nasza cywilizacja nie byłaby na takim poziomie, na jakim jest obecnie – w szczególności nie bylibyśmy w stanie prowadzić obecnej konwersacji… Nie można też twierdzić, że to kwestiom finansowym zawdzięczamy przełomowe odkrycia matematyczne – zawdzięczamy je pasjonatom, dla których ważne było dotarcie do jakiejś prawdy, a nie gratyfikacja finansowa. Wreszcie, cywilizacje i banki także (i przede wszystkim) podlegają prawom matematyki – co pewien czas cywilizacje i banki upadają, przede wszystkim z tego powodu, że tych praw nie da się obejść (np. poprzez bezkarne dodrukowywanie pieniądza, czy też mieszanie denarów z miedzią).