Ziemia istotnie nie jest statycznym punktem Wszechświata. To właśnie sama przestrzeń się rozszerza i przez to galaktyki się od nas oddalają. Wynika to z ogólnej teorii względności Einsteina, która opisuje geometrię czasoprzestrzeni, i która dopuszcza to, że przestrzeń może się kurczyć lub rozszerzać. To właśnie zaobserwował Edwin Hubble w 1929 roku dokonując pomiaru odległości do galaktyk i mierząc ich prędkość odkrył, że prędkość jest równa stałej Hubble’a razy odległość do galaktyki. Dlaczego prędkość zależy od odległości? Gdy przestrzeń się rozszerza, obiekt oddalony o odległość $d$ po pewnym czasie $t$ znajduje się w odległości $d+x$, która uwzględnia efekt związany z rozszerzaniem. Z tego wynika, że prędkość z jaką obserwujemy, że obiekt się oddala, jest równa $v = x/t$. Natomiast odległość związana z rozszerzaniem $x$ jest proporcjonalna do $d$, więc im większa odległość do obiektu, tym większa jest prędkość z jaką widzimy, że obiekt się oddala. Ponadto z perspektywy obiektu to my się oddalamy od niego, a z tego wynika, że gdy my widzimy, że wszystkie galaktyki się od nas oddalają, to z każdej z nich widać dokładnie to samo, czyli że wszystkie inne galaktyki się od nich oddalają. Dodatkowo obserwacje supernowych typu Ia przeprowadzonych w 1998 roku, wykazały, że ekspansja przestrzeni nie jest jednostajna, a przyspiesza (nagroda Nobla w dziedzinie fizyki w 2011 roku). Dzięki temu okazało się, że prędkość oddalania się galaktyk jest równa parametrowi Hubble’a razy odległość, gdzie parametr Hubble jest zależny od czasu, a wielkość, którą zmierzył Hubble, to jego teraźniejsza wartość.